krótkie notki z placu boju
Kategorie: Wszystkie | po prostu
RSS
niedziela, 30 marca 2014
Ojca Historie - Małgorzata i paznokcie

- Tatusiu, chciałabym mieć długie paznokcie.

- Jak długie?

- Takie dłuższe niż krótkie i takie ostre.

- Dlaczego Ci potrzebne takie paznokcie.
- Żeby odczepiać klocki LEGO. Czasem są tak mocno przyczepione i takim paznokciem można je odczepić.

czwartek, 20 marca 2014
znów padła

19:05, doominikaa
Link Dodaj komentarz »
kląć jak szewc

Mateusz.

Mamo, co to znaczy kląć jak szewc?

używać brzydkich wyrazów

takich jak kur*a i zaj**isty?

18:55, doominikaa
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 09 marca 2014
Golas w sombrero

wraz z jego pomysłodawcą i twórcą:

 

 

a także zwycięska praca w konkursie "kwiaty w wazonie" by Mateusz.

10:48, doominikaa
Link Komentarze (3) »
wtorek, 04 marca 2014
Melodia na dziś

Mateusz słucha muzyki bardziej uważnie, niż by się wydawało i jak czasem coś zanuci, to niezmiennie mnie zadziwia...

dziś nuci Martynę Jakubowicz.

18:18, doominikaa
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 03 marca 2014
słowotok

monolog Mateusza z dzisiaj:

Chciałbym mieszkać na wsi, miałbym koty i psy i kury i kaczki. I taki sprzęt do łapania kaczek.

Będę archeologiem albo weterynarzem.

 

Tylko wtajemniczeni wiedzą - kilka tygodni temu byliśmy na przeuroczej wsi, w przeuroczym gospodarstwie, gdzie były wszystkie wyżej wymienione zwierzęta i wiele innych i Mateusz łapał kaczki przy pomocy takiej siatki, jak na motyle, tyle, ze większej. I jedliśmy boskie, ciepłe pączki i czerninę z kufla piwnego.

18:39, doominikaa
Link Dodaj komentarz »
czapka

czapka jak jest, każdy widzi. Ale ta czapka okazała się być niezwykła.

Jej początki sięgają jakiś odległych czasów, na moje oko, to jeszcze małżeństwem nie byliśmy, a dzieci to na 100 jeszcze nie było.

Czapkę znalazłam w popularnej sieciówce, a kupiłam ją Dominikowi, bo wygląda jak barwy narodowe zaprzyjaźnionej organizacji SKPB.

Mąż się z czapki cieszył lata całe, ale jak dzieci dorosły do etapu, że cokolwiek już widzą spod czapy, zaczęły toczyć o nią regularne boje. Ojciec się zaopatrzył w inną, żeby mu głowa nie marzła, a razem przeżywamy przy każdym wychodzeniu przepychanki, kto ją dziś zakłada.

To był tylko wstęp.

Teraz historia właściwa, miała miejsce na pierwszych imieninach SKPB Łódź, a właściwie po nich. Wracałam sama z dziećmi, Tata miał wolne i dalej tam balował. Małgosia oczywiście usnęła, więc wyniosłam śpiocha z auta do domu, rozpakowałam, Mateusz się ogarnął sam i miałam wolny wieczór.

Mąż wrócił z obcą żoną (!) nad ranem, więc odsypiali, a ja postanowiłam wybrać się do Lidla po świeże pieczywo. Wyjeżdżam: spod bloku, osiedlową uliczką, skręcam w większą, po ok 300 m widzę na ulicy czapkę. Wypisz wymaluj jak nasza, bosko, myślę, wreszcie przestaną się kłócić. Jak rozpoznałam w tej burej, rozjechanej szmacie czerwono - niebiesko-białą czapkę, nie pytajcie. Pisk opon, stoję na środku ulicy i lecę po szmatę.

Wróciwszy do domu, doprowadziłam szmatę do kształtu i kolorów czapki. okazało się, ze to ta nasza.

Dalej mamy jedną, i pozostanie chyba jej słodką tajemnicą, skąd znalazła się na środku obcej ulicy....

18:30, doominikaa
Link Komentarze (3) »