krótkie notki z placu boju
Kategorie: Wszystkie | po prostu
RSS
wtorek, 13 maja 2014
Ojca Historie - Lego Miksele

Miksele jak sama nazwa wskazuje służą do miksowania.
Tutaj próbka stworzonych przez Małgosię i Mateusza w zespole lub indywidualnie czyli YKD (YoungKowalewscyDesign).
Czas połowicznego rozpadu Mikseli jest zróżnicowany i trwa od 5min do 24h więc konieczne jest bieżące inwentaryzowanie.


Na zakończenie.
Dziś rano przed wyjściem do szkoły Małgorzata oznajmiła:
- Chciałabym mieć większy pokój.
- Dlaczego. Twój jest za mały?
- Nie. Ale w większym pokoju zmieściło by się więcej klocków.

poniedziałek, 12 maja 2014
tortury u stomatologa

a to zaległe, ale jakoś się zebrać nie mogłam.

Jest jedno miejsce na świecie, gdzie Mixelom z Lego lekarz dokonuje przeglądu szczęki a pacjent może w tej pozycji poddawać się zabiegom, z chęcią rzecz jasna. To Stomatologia Bez Przemocy, tadam :)

22:48, doominikaa
Link Komentarze (3) »
sen nadszedł

tym razem nie Małgosia.

i tak mnie naszło właśnie (ja wstałam przed chwilą po wieczornym czytaniu z Małgosią, Ojciec śpi z Mateuszem), że jakby się znalazł jakiś szyderca, który robiłby nam zdjęcia jak usnęliśmy w dziwnych okolicznościach, to byśmy się mieli z pyszna...

22:37, doominikaa
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 11 maja 2014
majówka

Majówka w tym roku była dłuuga, zaczęła się w lany poniedziałek wjazdem na Soszów. Miejsce polubiliśmy na tyle, że już przy drugiej wizycie tam, wylądowałam na zmywaku. Chłopaki ganiały w chłopakami -tambylcami (Małgosia od dłuższego czasu stanowczo sobie życzy być chłopakiem, u fryzjera zażyczyła sobie - "jak Tata" (6 mm), o różowym można zapomnieć, po prostu spodnie, samochody i inne chłopackie aktywności. Dżęder w czystej postaci.) a rodzice zażywali relaksu na zmywaku, w drewutni lub innych ekskluzywnych punktach tego górskiego spa.

Ze zdjęciami z wyjazdu generalnie krucho, bo pogoda była, jaka była, delikatnie mówiąc, zmienna. Ale niektórzy w stadzie cieszyli się, że można samochód w błocie wytarzać.

Może nie widać, ale to gorczański epizod w tej wycieczce. Pogoda bez zmian.

Kolejny punkt programu to wizyta w Wieliczce (maaamo, ja nie chcę iść do tej kopalni.... grrrrr.)

tu Mateusz w kieracie, niczym kopalniany konik.

Potem dość pokrętną drogą przez Łódź znaleźliśmy się w - cóż za niespodzianka - Beskidzie Niskim i Bieszczadach. Poranek w Ożennej

No i Bieszczady.

Pogoda się na jeden dzień popsuła i pozwoliła nam wejść na Rawki.

- Maaaamo, ja nie lubię chodzić po górach, ja wcale nie chciałem ble ble ble!!!!

- Ok, następnym razem pojedziemy sami, nie będziemy cię ciągać po górach.

To w drodze na górę. W drodze powrotnej:

- Mamo, jak będziesz mi kupować kolejne górskie buty...

- Przecież nie chcesz już chodzić po górach.

- Acha, zapomniałem.

Kolejna wycieczka - mapa mówiła, ze w Smolniku jest lotnisko. To wymagało naocznego potwierdzenia, więc nie zważając na mżawkę/deszcz/prawie-ulewę, poszliśmy, no i rzeczywiście - niech się Okęcie schowa, jest ekologiczne lotnisko jak nic.

Były jeszcze dzikie zabawy w szkole w Nowym Łupkowie, ognisko, spacery torami, przestawianie zwrotnicy i ucieczka przed żmiją zygzakowatą, i kilka pomniejszych atrakcji,

Na torach w Łupkowie zbieraliśmy muszle po winniczkach. Muszle zostały umieszczone w pudełku i wróciły z nami do szkoły. Znalazłam na jednej z nich jakąś ospałą coś-jak-pszczółkę, wypuściłam na wolność.

Po jakimś czasie znów znalazłam na jednej z nich jakąś ospałą coś-jak-pszczółkę, wypuściłam na wolność.

Po jakimś czasie znów znalazłam na jednej z nich jakąś ospałą coś-jak-pszczółkę, wypuściłam na wolność.

I tak razy kilkanaście, następnie kolejne kilkanaście w czasie podróży samochodem. Chyba zaburzyliśmy przypadkowo jakiś ekosystem, za co publicznie właśnie przepraszam. Żadnej nie zabiliśmy.

A droga powrotna była długa, nawet nie dlatego, że koniec długiego weekendu, ale jechaliśmy bocznymi drogami, przez Pogórze Dynowskie (piękne, polecam) no i z wizytą w Sandomierzu- też polecam. Dzieci w trakcie spaceru trasa podziemną ,szlakiem sandomierskich piwniczek (maaaamo, nie chcę iść na tą wycieczkę.... musiałam siwe włosy pofarbować po majówce.)

Ogólnie, pomimo dziadowskie pogody, faaajnie było ;)

23:28, doominikaa
Link Dodaj komentarz »